czwartek, 18 sierpnia 2016

Pastasciutta włoska specjalność mojego domu

Pastasciutta (czytaj: pasta siuta) to danie, które rozpoczęło moją włoską przygodę.

Opowieść z Italią rozpoczyna się dość prozaicznie - w rodzinie mojego męża jest włoska odnoga w drzewie rodzinnym. Ale ta informacja nie wystarczy, ponieważ to bardzo ciekawa opowieść rodzinna.



Brat babci mojego męża walczył w II Wojnie Światowej w Armii Andresa.  Po walkach na Monte Casino walczył jeszcze pod Anconą. I tu zaczęła się polsko-włoska burzliwa historia miłosna. Piękna Włoszka - Fernanda zawróciła w głowie chłopakowi, który nawet nie mówił w jej języku. Wielka miłość przetrwała początkową barierę językową i różnice kulturowe. W małżeństwie urodziły się 2 dziewczynki i syn.
Po wojnie w Polsce zaszły takie zmiany, że Marian nawet nie mógł odwiedzić swojej rodziny. Bardzo tęsknił do domu, ale też miał żal do Polaków - może dlatego nie nauczył swoich dzieci polskiego. Nie miałam okazji z nim porozmawiać bo zmarł dość wcześnie. Marian nie miał kontaktów z rodziną w Polsce. Szukał kogokolwiek przez swoich polskich przyjaciół we Włoszech - ci z kolei przez swoje układy w Polsce. Wtedy to właśnie zadzwonił telefon mojego teścia, gdzie mieszkała siostra Mariana- babcia mojego męża. Posiadanie telefonu w Polsce było wtedy rzadkością- mój teść był takim szczęśliwcem. Po tej rozmowie odnowione kontakty umożliwiły pierwszy przyjazd Mariana do Polski po wojnie. Było to dopiero możliwe po 1976r gdy jego syn dorósł i zrobił prawo jazdy.
Ja poznałam Fernandę i syna Sergio już z jego rodziną - pokochałam ich jak swoją własną rodzinę. To szczerzy, przyjacielscy i bardzo oddani ludzie. W tamtym okresie bardzo dobrze mówiłam po francusku i okazało się, że całkiem nieźle mogę komunikować się po włosku pomagając sobie rękami i winem :) Opowieści i anegdot związanych z naszymi Włochami jest ogrom- na pewno jeszcze coś o nich napiszę. Nasze kontakty są bardzo bliskie, często się spotykamy i rozmawiamy w szczególnym języku takim polsko-włoskim "dialekcie", Dodam, że nie ma tematów tabu ;)

Wracając jednak do pasty (Włosi nie używają słowa makaron - jest tylko pasta i spaghetti ) poznałam to danie, gdy Fernanda i Donatella (żona Sergio) pierwszy raz ugotowały je ze swoich włoskich produktów w 1989r. Był to dla mnie oryginalny włoski smak, który nigdy nie gościł w moim tradycyjnym rodzinnym domu. Danie to ( pastasciutta ) smakuje wszystkim - sprawdziłam to wielokrotnie. Nawet niejadki i najbardziej marudzące dzieci je lubią. Kiedyś miałam problem, aby kupić porządne składniki - dziś wszystko jest dostępne w najbliższym dobrze zaopatrzonym sklepie. Wiele osób dopytywało Kiedy wreszcie wrzucisz przepis na bloga?  - oto jest :)
główne składniki

Składniki

  1. 500 g makaron pióra-  najlepiej Barilla penne rigate Na głównym zdjęciu występuje trzykolorowy - ale też Barilla
  2. 2 łyżki oliwy z oliwek (ja najczęściej używam Bertolli włoskiej oliwy)
  3. 2 ząbki czosnku
  4. 5 parówek
  5. 30 dkg wędzonego boczku (może być surowy - ja używam parzonego łatwiej się kroi)
  6. szklanka przecieru pomidorowego 
  7. 1 szkl śmietany min. 22% najlepiej 30%
  8. starty ser parmezan (ok. 3 łyżek)

Wykonanie :

  1. wstawiam wodę na makaron jednocześnie zaczynając przygotowywać sos (wszystkie składniki mam już pokrojone i pod ręką)
  2. po zagotowaniu i osoleniu wody wrzucam 500g makaronu w kształcie piór oczywiście nie można go przegotować! ma być al dente (tzn. na ząb - trochę twardawy, powinien być jędrny i stawiać lekki opór zębom)
  3. na rozgrzaną patelnię wlewam ok.2 łyżki oliwy
  4. dodaję posiekany lub zmiażdżony czosnek (2 ząbki) - krótko i delikatnie podsmażam 
  5. następnie dodaję pokrojony w kostkę boczek 30g- podsmażam do momentu aż zaczyna się robić rumiany nie można przesadzić - nie chodzi o skwarki. Trzeba go mieszać podczas smażenia
  6. jak boczek trochę się wytopi dodaję pokrojone w kostki 5 parówek - smażę kilka minut, aż parówki zaczną się rumienić-  mieszam regularnie
  7. czas na przecier pomidorowy 500g . Wlewam go delikatnie na rozgrzaną patelnię wypełnioną boczkiem i parówkami. Podsmażam ok 10 min aż zgęstnieje przez odparowanie nadmiaru wody. Sos z dodatkami trzeba delikatnie mieszać
  8. na koniec wylewam śmietanę i mieszając rozprowadzam po całej patelni. Czas smażenia - kilka minut do podgrzania całości - chodzi o właściwą konsystencję sosu i odparowanie nadmiaru wody
  9. Odcedzony gorący makaron w dużym naczyniu posypuję startym parmezanem mieszając go 2 łyżkami, żeby równo rozprowadzić ser. Ser rozpuści się od gorącego makaronu
  10. Do miski z makaronem po trochu wlewam cały sos z patelni rozprowadzając go przez mieszanie 
Dodam, że całe danie przygotowuje się dość szybko i tak naprawdę nie można odejść od patelni - trzeba mieszać i pilnować ,żeby się nie przypaliło i żeby sos nie zgęstniał zbyt szybko
Kilka zdjęć z przygotowywania dania (ponumerowałam je zgodnie z numerami wykonania):

6. podsmażony boczek i dodane parówki

8. dodawanie śmietany do sosu




8. wymieszany sos
9. gorący makaron z parmezanem
tu jest makaron trzykolorowy oczywiście Barilla penne rigante



Pliki do pobrania:
SKŁADNIKI I PRZEPIS

4 komentarze:

  1. Wspaniała rodzinna historia. Danie wygląda apetycznie. Po przeczytaniu przepisu zdaje się nie być to danie zbyt ostre. Może się skuszę. Póki co u mnie królują pomidory i przeciery. Również konfitury i dżemy z brzoskwiń i aronii. Polecam , aronię, jest już w sprzedaży i tylko po 2 zł kg.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danie jest łagodne przyprawione tylko podstawowymi składnikami. Sama byłam ździwiona że nawet nie dodaje się soli czy pieprzu. Muszę z przetworów zrobic paprykę w zalewie. W ubiegłym roku wypróbowałam przepis :)

      Usuń